BLOG 8 (2013-06-10)

Zdjęcia skończone. Uczucie, że mi zdjęto z pleców worek z piaskiem. Wiem z doświadczenia, że nie wolno za szybko się relaksować - dwa miesiące nieustannego napięcia powodują konieczność stopniowego łagodzenia stresu. Robię to wchodząc z dnia na dzień w próby teatralne spektaklu, który przygotowuję we Włoszech - dwa monologi mego przyjaciela pisarza Rococo Familiari - na motywach jego sztuki nakręciłem „Czarne słońce”. Po próbach wypad na Kaukaz - master class w Erywaniu. W powrotnej drodze dzień w Pradze. Teatr Narodowy potwierdza wystawienie mego „Hybris” w sezonie 2014-2015. Z niepokojem przyjmuję zobowiązania na tak odległą przyszłość. Czy mogę  gwarantować, że będę w dobrym zdrowiu?

W Warszawie przegląd zmontowanego materiału. Piszę „zmontowanego” a to chodzi o samo złożenie, teraz czas na decyzje o tym, co wyakcentować, co wyrzucić. Jak przestawić sceny, żeby znaleźć ostateczny rytm. Już wiem, że w sekwencji rosyjskiej znajdzie się wypadek samochodowy. Bałem się, że to będzie „obce ciało” w filmie, na ekranie wygląda, że nie jest. Problemem pozostaje równowaga wątków trzech głównych bohaterów - wrażenie z projekcji miałem, że wszyscy troje są równie ciekawi - dramaturgicznie to oznacza, że mam troje osobnych bohaterów, których losy się przeplatają. Dawno nie opowiadałem historii w takiej formule - od „Kontraktu”, a może od „Rewizyty”, ale to był film nowelowy.

Na zakończenie zdjęć do filmu mieliśmy pożegnalne spotkanie ekipy, poczułem żal, że tych ludzi, których oglądałem przez dwa miesiące co dzień, teraz będę spotykał sporadycznie. Film tworzy mocne więzy. Brak mi moich aktorek Agaty, Agnieszki, Weroniki, Pani Ewy, Riccarda, który wrócił do Włoch. Brak mi operatora, który stał się dla mnie odkryciem. Mógłby być moim wnukiem, a mam wrażenie, że znamy się od zawsze. A technicy, którzy nas wspomagali, wszyscy sympatyczni i wyraziści jako ludzie. W technicznych zawodach filmowych gromadzą się ludzie, którzy zazwyczaj nie mieszczą się w takim zwykłym banalnym życiu. Nie wspomniałem moich asystentów, bez których byłbym bezbronny na planie, mój drugi reżyser powstrzymał mnie przed błędem, mając tytuł powiedzieć otwarcie: „Tak jest źle, nie kręćmy tak tej sceny, poszukajmy lepszego rozwiązania”. 
Teraz najbliżej mi do montażu i dźwięku. Za miesiąc czy dwa pojawi się muzyka, ostatni atut, który może filmowi pomóc czasem przesądzić o powodzeniu całości. 

A życie Toru toczy się dalej i już na horyzoncie mamy produkcję Magdy Piekorz „Zbliżenia” oraz debiut Mateusza Rakowicza, który asystował mi przy „Obcym ciele” (scenariusz pisze pan Margański na podstawie powieści Masternaka). Już któryś kolejny rok czekam na propozycje Kuby Stożka, który był moim studentem i wybił się w dokumencie i na ostateczny scenariusz Bortkiewicza, który ma być subtelnym żartem literackim. Trafia do nas bardzo wiele propozycji postronnych. Często autorzy sami na wstępie recenzują swoje propozycje obsypując je przymiotnikami – „oryginalna”, „odkrywcza”, „trzymająca w napięciu. Ktoś mówił im zapewne o autopromocji i nie przetłomaczył tego na polski, a autopromocja to jest samochwalstwo w przysłowiu „samochwała w kącie stała”. Piszę to ku przestrodze mało krytycznych autorów. 




Lista wpisów:


2017-08-18
2017-07-21
2017-05-29
2017-04-18
2017-03-09
2017-01-20
2016-12-30
2016-11-14
2016-10-17
2016-09-22
2016-08-10
2016-07-13
2016-06-02
2016-03-30
2016-03-02
2015-11-27
2015-08-10
2015-06-08
2014-12-30
2014-10-09
2014-07-09
2014-04-25
2014-03-17
2014-01-14
2013-12-24
2013-10-09
2013-08-19
2013-08-01
2013-07-17
2013-07-01
2013-06-04
2013-05-30
2013-05-17
2013-05-13
2013-05-06
2013-04-29
2013-04-22
Martin Scorsese - MASTERPIECES OF POLISH CINEMA BIP Kultura na Widoku