BLOG 45 (2018-08-16)

To banał, że z wiekiem coraz mocniej odczuwamy upływ czasu. Ostatnio spostrzegłem, że włosy rosną mi szybciej i muszę częściej chodzić do fryzjera. To złudzenie. Sprawdzam w kalendarzu – regularnie strzygę się raz na miesiąc. Tylko że miesiąc w moim odczuciu trwa krócej. Rok temu, w sierpniu zacząłem w Modlinie zdjęcia do Eteru. Zacząłem je w burzy. Wydawało się, że znak z nieba, że siły nieczyste nie chcą, by o nich opowiadać, bo jak słychać z ekranu w jednym z dialogów filmu szatan działa najlepiej kiedy nikt w niego nie wierzy. Racjonalnie rzecz oglądając mieliśmy w trakcie pracy stosunkowo dużo sytuacji trudnych (czasem bardzo), ale obyło się bez katastrofy, czyli siły nieczyste nie miały ostatniego słowa. Piszę o tym na wpół żartobliwie, bo Eter mówi serio o tym, że zło jest jakąś realną siłą, a wolność człowieka zasadza się na tym, że zawsze może je wybrać. Miałem kilkanaście zamkniętych projekcji i usłyszałem kilkakroć od ludzi światłych i życzliwych (na przykład od Anette Insdorf – nowojorskiej profesor filmu na ‘Columbii’), że Eter mógłby być opowiadaniem w płaszczyźnie społeczno-historycznej o pragnieniu władzy dla której nauka jest narzędziem, natomiast perspektywa metafizyczna w filmie utrudnia jego odbiór, utrudnia tej formacji, która wierzy że świat widzialny jest poznawalny i realnie nic więcej nie ma. Pierwszym , który to spostrzegł, był mój agent sprzedaży Antonio Saura (okazuje się, że niegdyś studiował u Anette na Columbii). Podejrzewam pewna część widzów, a szczególnie piszących o filmie będzie skłonna podzielić to zdanie stając na pozycji, którą sami nazwali postępową.

A ja brałem niedawno w Superstacji udział w rozmowie z panią Michalik i wyraziłem wątpliwość, czy aby w dzisiejszym świecie to, co było uważane za postęp, nie stało się zacofaniem. Postęp w zapatrywaniu na świat materialny zniweczył poczucie tajemnicy. Determinizm obiecywał, że w końcu wszystko w świecie da się przewidzieć. O tajemnicę upomniał się Einstein głosząc humanistom, że kto nie czuje tajemnicy, ten jest ślepy. Determinizm przeminął wraz z fizyką Newtona. A współtwórca tego przewrotu, inny fizyk Niels Bohr powiedział (jeśli dobrze pamiętam), że każda nowa myśl zaczyna się jako herezja, a kończy jako przesąd. W powszechnym przekonaniu tajemnicy w bliskości nauki to herezja, ale może to powszechne mniemanie to przesąd. A wtedy niektórzy obrońcy postępu okażą się wsteczniakami.

Myślę, że to dobry moment żeby wspomnieć, że „torowy” projekt siedmiu filmów o chrześcijańskich grzechach głównych w wykonaniu grupy młodych reżyserów zyskał (słowne na razie) zapewnienia ze strony TVP, że będziemy mogli ruszyć.

Z młodymi miałem do czynienia w Krasnodarze na Kubaniu, gdzie zaproszono mnie z Master Classą moskiewskiego VGIKu dla studentów z całego świata. Podobną Master Classę poprowadziłem we Włoszech w Vasto D’Abruzzo w ramach wędrownego festiwalu Cinema d’Amare (zależnie od tego gdzie postawić apostrof, zmienia się nazwa festiwalu), który wędruje po małych włoskich miejscowościach i umożliwia publiczne projekcje na placach z publicznością, która już odwykła od kina. W Vasto odbyłem kilkanaście rozmów w cztery oczy ze studentami z różnych krajów i poczułem ich wielką samotność i przekonanie, że świat znów stał się zagadką, że dawne recepty nie działają, polityczne podziały na lewice i prawice nic nie znaczą, a przyszłości nie da się budować na pragnieniu, by tylko nie stracić tego, co już mamy, czyli demokracji, wolności, zamożności.

W Polsce odwiedziłem w Zakopanem młodzież fundacji „Życie z pasją”, w Kalwarii Pacławskiej pod Przemyślem młodzież franciszkańską, w Kazimierzu na „Dwóch Brzegach” z Mają Komorowską wspominaliśmy „Rok Spokojnego Słońca”, a wcześniej na nowym festiwalu w Suwałkach nagradzałem krótkie studenckie fabuły, z których kilka mnie szczerze ujęło oryginalnością i warsztatem – przy okazji wstydliwe wyznanie: festiwal w Suwałkach przysłał po mnie awionetkę (żeby zaoszczędzić mi pięciu godzin podróży samochodem). Teoretycznie awionetka była na trzech pasażerów, ale kiedy pilot oszacował mój ciężar, to zabrał tylko dwoje.

Na zakończenie skojarzenie z transportem na pozór drobne, a znaczące przesłanie zupełnie innej natury. Musiałem pojechać taksówką w centrum Warszawy. Kierowca rozpoznał mnie po głosie i pochwalił za „Obce Ciało”, które właśnie widział w telewizji. Znalazł się jako taksówkarz po paroletniej pracy w korporacji i stwierdził, że spotkał identyczną sytuację jak w filmie. Recenzentka „Kina” pisała po „Obcym Ciele”, że straciłem kontakt z rzeczywistością. A może to ona go straciła. Taksówkarz postanowił, że policzy mi za kilkunastozłotowy kurs tylko złotówkę: „żeby nie było, że wiozłem Pana darmo, tylko że chciałem podziękować”, powiedział przy pożegnaniu.

 




Lista wpisów:


2018-06-19
2018-05-11
2018-03-22
2018-02-16
2018-01-08
2017-11-03
2017-08-18
2017-07-21
2017-05-29
2017-04-18
2017-03-09
2017-01-20
2016-12-30
2016-11-14
2016-10-17
2016-09-22
2016-08-10
2016-07-13
2016-06-02
2016-03-30
2016-03-02
2015-11-27
2015-08-10
2015-06-08
2014-12-30
2014-10-09
2014-07-09
2014-04-25
2014-03-17
2014-01-14
2013-12-24
2013-10-09
2013-08-19
2013-08-01
2013-07-17
2013-07-01
2013-06-10
2013-06-04
2013-05-30
2013-05-17
2013-05-13
2013-05-06
2013-04-29
2013-04-22
Martin Scorsese - MASTERPIECES OF POLISH CINEMA BIP Kultura na Widoku