BLOG 37 (2017-07-21)

Na początek to, o czym pisać najtrudniej: zmarł mój wieloletni przyjaciel i kolega, reżyser Wicek Ronisz. Razem bawiliśmy się w piasku, razem jako studenci robiliśmy filmy amatorskie i zdobywaliśmy nagrody (wspólnie podpisany film Tramwaj do nieba był w większym stopniu Wicka niż mój). Później Wicek stał się klasykiem dokumentu, zawsze ciekaw historii, którą mozolnie starał się odkłamać w czasach, kiedy to naprawdę było trudne. W życiu miał niezwykłe poczucie humoru i wielką życzliwość do ludzi. Obok Wojtka Kilara, w naszej branży był mi człowiekiem najbliższym.

Odnotowując odejścia, chcę jeszcze wspomnieć Zdzisława Pietrasika, jednego z ostatnich prawdziwych krytyków, intelektualistę, dziennikarza. Spotkaliśmy się w latach siedemdziesiątych przy okazji wywiadu dla „Raparu” kiedy obaj szukaliśmy sformułowań, które by mogły przejść przez ówczesną cenzurę. Później, przy okazji wywiadu do „Polityki” opowiadałem mu o tym, jak na studiach w filmówce nękali mnie ubecy, z czego parę lat później ktoś starał się zrobić sensację. Przypuszczam, że to za sprawą Pana Zdzisława przez ponad cztery lata pisałem w „Polityce” felietony. Później, w trakcie zmasowanego ataku na moje Obce Ciało, Pan Zdzisław odważył się stanąć po mojej stronie. Co czasu ostatnich zmian był na liście ekspertów PISFu zasilając nieliczne grono ekspertów związanych głębiej z chrześcijaństwem.

Zbliżają się moje zdjęcia do Eteru, więc coraz mniej czasu zostaje na inne zajęcia, a jest ich ilość ogromna. Kończyłem rok szkolny podejmując dwukrotnie wykłady w Poznaniu, w fili Warszawskiej Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej, która specjalizuje się we wzornictwie, nazywanym z angielska designem. Uderzyło mnie to, że studenci w Poznaniu mają tak ścisły kontakt z materią, uwijają się pośród obrabiarek, odlewów ceramicznych i warsztatów stolarskich, które bardziej rzucają się w oczy niż stojące w tle komputery. A co można przekazać w trakcie dwóch wielogodzinnych spotkań i w połowie po angielsku? Starałem się skupić na pytaniu, za które przed laty chwalił polskie kino Martin Scorsese – nie tak ważne, jak robimy filmy, a po co? Kieślowski mawiał podobnie – zanim będziemy się zastanawiać gdzie postawić kamerę, odpowiedzmy sobie na pytanie po co ją stawiamy? Widzę dziś w całym świecie pospolite ruszenie młodzieży, która chce się wyrazić za pomocą filmu. Cieszy mnie to zjawisko, ale rozczarowanie przychodzi kiedy widzę, że wielu skupia się na samym języku, a treści, które w nim płyną są na poziomie tabloidu. Zmagałem się z tym problemem uczestnicząc (po raz kilkunasty) w wędrownym włoskim festiwalu Cinema d’ amare. Sama nazwa jest w zamierzeniu dwuznaczna. Zależnie jak postawimy apostrof jest to kino nad morzem lub kino do kochania. Kilkudziesięciu uczestników z całego świata, od Brazylii po Taiwan, przemieszcza się starym piętrusem po małych, włoskich miasteczkach kręcąc po drodze filmy, spotykając Wima Wendersa, Giuliano Montaldo, czy mnie i pokazując swoje prace na ryneczkach odwiedzanych miejscowości.

Do spisu moich działań pedagogicznej natury dodam jeszcze spotkanie z niemiecką młodzieżą licealną, która co roku przyjeżdża z Nadrenii, żeby poznawać Polskę – egzotycznego sąsiada. Odwiedzali mnie także młodzi Hiszpanie (pokłosie moich corocznych Master Class na Uniwersytecie w Barcelonie). Wreszcie ja jeździłem Polsce: do Chełma, Zamościa, a ostatnio do Zakopanego, gdzie uczestniczyłem w corocznym obozie dla młodzieży z pasją. Przy okazji, pod Giewontem, trafiłem na spektakl o miłości Zofii Nałkowskiej do Karola Szymanowskiego opowiadany z punktu widzenia zabawnej góralskiej służącej.

Ostatni miesiąc przyniósł mi dwa festiwale – w słowackich Trenczyńskich Teplicach (znów Master Class i pokaz Obcego Ciała z zaskakująco dobrą frekwencją wczasowej publiczności) oraz na Ischii, naprzeciw Neapolu, gdzie byłem przewodniczącym jury międzynarodowego festiwalu, który przed laty nagrodził mnie za dzieło życia. Tym razem poza kolejnym Master Class pokazywałem moje włosko-francuskie Czarne Słońce.

W pamięci tego miesiąca pozostanie mi jak cierń udział w PISFowskiej komisji przydzielającej kolegom fundusze na projekty, które mieliśmy do przeczytania. Tydzień wcześniej przebijałem się przez stertę anglojęzycznych scenariuszy w Szkole Wajdy i tam byłem w komfortowej sytuacji, mogłem doradzać zadając pytania, na które nie oczekiwałem odpowiedzi (mimo to autor jednego z projektów o zagubionej młodzieży obraził się za pytanie o to, kto winien temu zagubieniu – czy społeczeństwo, czy też oni sami?; można jeszcze założyć, że zagubienie jest naturalnym stanem świadomości, ale o tym autor odmówił rozmowy). Mam wrażenie, że film coraz częściej żywi się bezmyślnością.

Komisja w PISFie miała tym razem kilkanaście dobrych projektów i bardzo małe fundusze do podziału. Odpadło tylko kilka projektów, z czego jeden skandalizujący (oczywiście w sferze erotycznej, a dopiero później etycznej). Dwa projekty dotyczyły katolików i te w dyskusji spotkały zarzuty, że nie są takie, o jakich wierzący mogliby marzyć. Stary dylemat wierzących, że kultura ich omija, a kiedy wreszcie ktoś coś o nich mówi, to okazuje się, że nie tak jak trzeba.

Czas wrócić do Toru i do Eteru, który posuwa się w stronę początku zdjęć. Zapadły już główne decyzje obsadowe (polsko-litewsko -ukraińsko-węgierskie). Byłem we Lwowie na dokumentacji, zostałem przyjęty przez Gubernatora (wojewodę Galicji, czyli Haliczyny), Pana Olega Syniutka – zadziwiło mnie, że miał w trakcie rozmowy moje cytaty z różnych wywiadów na temat Ukrainy. Pomoc Gubernatora jest konieczna, bo zdjęcia wokół Lwowa wymagają szeregu zgód – ma nadzieję, że je uzyskamy. A w Warszawie już trwają przymiarki kostiumów, czytane próby i próbne zdjęcia dla obsady mniejszych ról. Żal mi, że tylu moich ulubionych aktorów, a szczególnie aktorek, nie mieści się w tej obsadzie.

 

 




Lista wpisów:


2017-08-18
2017-05-29
2017-04-18
2017-03-09
2017-01-20
2016-12-30
2016-11-14
2016-10-17
2016-09-22
2016-08-10
2016-07-13
2016-06-02
2016-03-30
2016-03-02
2015-11-27
2015-08-10
2015-06-08
2014-12-30
2014-10-09
2014-07-09
2014-04-25
2014-03-17
2014-01-14
2013-12-24
2013-10-09
2013-08-19
2013-08-01
2013-07-17
2013-07-01
2013-06-10
2013-06-04
2013-05-30
2013-05-17
2013-05-13
2013-05-06
2013-04-29
2013-04-22
Martin Scorsese - MASTERPIECES OF POLISH CINEMA BIP Kultura na Widoku