BLOG 31 (2016-11-14)

Nad październikiem ciąży śmierć Andrzeja Wajdy. Nad listopadem śmierć mecenasa Bednarkiewicza. Odchodzą ludzie, którym zawdzięczamy ten piękny  nastrój, w którym formowała się nasza nowa Polska. Czy pozostanie w nas tyle tęsknoty, żeby znów podnieść bunt przeciw hipokryzji i kłamstwu w naszym życiu publicznym? Nie byliśmy nigdy społeczeństwem aniołów, ale wtedy, kiedy ożyła w nas nadzieja byliśmy lepsi. Czy poderwiemy się znowu, czy grozi nam bierne przyzwolenie na marność i bylejakość?

W moich osobistych rachunkach październik zaznacza premjera w Poniewieżu na Litwie mojej sztuki „Hybris”. Przybyło na nią sporo ludzi z Wilna, wśród nich były prezydent Vytautas Landsbergis i adwokat Czesław Okińczyc. Przyjęcie było zdecydowanie dobre, oklaski na stojąco, choć sztuka trudna i niesprawdzona na scenie (prapremjera). Dziś dokonałbym paru zmian, ale bez wątpienia obecna na scenie gilotyna tworzyła napięcie, kiedy wsadzano pod nią głowy.

Po premjerze odwiedziłem ziemie moich przodków: Pordenone we Friuli - miasto fabryk koncernu Zanussi. Od lat  odbywa się tam festiwal filmów niemych, w tym roku wiele miejsca poświecono Polsce, wprowadzałem przed publicznością niemą wersję „Pana Tadeusza” zestawiając ją z włoską klasyką („Narzeczeni” Manzoniego). W myślach wspominałem wersję Wajdy. Estetycznie dzieli ją przepaść, a przecież żyje jeszcze pokolenie ludzi, dla których w odstępie ośmiu dekad obie wersje były współczesne. Festiwal filmów niemych emocjonuje się najbardziej muzyką graną na żywo. W wypadku „Pana Tadeusza” włoski kwartet przetwarzał „Mazurka Dąbrowskiego” czyniąc z niego kurant w zegarze i ilustrację zalotów miłosnych.

Dla porządku wspomnę jeszcze dwie październikowe wyprawy - do Wrocławia, gdzie pokazywałem „Obce Ciało”, za każdym razem uprzedzając widzów o tym, co o tym filmie myśleli niektórzy krytycy w naszym kraju. Za granicami nigdzie podobnych reakcji nie spotkałem i to upoważnia mnie do przekonania, że w Ojczyźnie ze strony pewnej grupy "trzymającej władzę" dotyka mnie ostracyzm na motywach czysto ideologicznych. Żartuję cytując nazwę grupy, ale nie jest mi do żartów kiedy widzę, jak nasze Życie kulturalne nadwyręża duch koteryjności. Z „Obcym Ciałem” jadę w tym miesiącu do Barcelony na otwarcie mojej retrospektywy, a później mam pokazy we Włoszech i w Paryżu. Miałem je także w Stanach, w trakcie krótkiego wypadu do Nowego Jorku i  New  Jersey .Przede mną jeszcze Master Clasa w Moskwie na festiwalu studenckim, gdzie jestem także jurorem. Pod tą samą nazwą Master Clasy byłem na parę dni w Rzymie z grupą przedstawicieli polskiego biznesu, dla której „Fundacja Karuzeli Kultury” (Centrum Twórczości Narodowej) zorganizowała szereg spotkań z myślą, że Wieczne Miasto jest dobrym miejscem, by szukać w nim znaków czasu, czyli przyszłości, która już się zaczęła. Przemawiał do nas przewodniczący Papieskiej Rady Kultury, włoski kardynał Ravasi, a z Polaków była premier Hanna Suchocka, biskup Pieronek , siostra Chmielewska, jałmużnik papieski arcybiskup Krajewski(z Łodzi) i fizyk profesor Krzysztof Maisner, z którym snuliśmy prognozy rychłego końca ery oświeceniowej ciemnoty i mroku, który wyrósł z determinizmu i przemija w obliczu nowej fizyki, otwartej na Tajemnicę (to jest sformułowanie zaczerpnięte bezpośrednio od Einsteina). Nie tu miejsce, by relacjonować pasjonujące myśli i wrażenia, których doznaliśmy w tych spotkaniach, ale wydaje mi się, że nasz entuzjazm potwierdza coraz bardziej powszechną potrzebę poważnej rozmowy o świecie i nas samych bez ideowych schematów. Zacząłem semestr zajęć na Collegium Civitas i mam nadzieję, że zdołam, podobnie jak w latach poprzednich, przekazać coś z tych refleksji ludziom młodym (staram się robić to także na moich zajęciach na Uniwersytecie w Katowicach i w krakowskiej AMIE).

Spis tych działań dowodzi, że jak na siedemdziesięciosiedmiolatka prowadzę życie ruchliwe, co jest moim wyborem, ale nie jest zasługą, bo dostałem siły, dzięki którym to wszystko okazuje się jeszcze możliwe. Na spotkaniach na różnych uniwersytetach trzeciego wieku (mam i takie), podobnie jak na licznych spotkaniach z licealistami, próbuję wywoływać sokratejskiego ducha zastanowienia nad życiem, głosząc myśli przekorne w stosunku do powszechnie obowiązującego kanonu. Starszych namawiam, by niepotrzebnie nie udawali młodych, młodych ostrzegam, by nie przegrywali swego życia, bo o to przedziwnie łatwo. TOR jako zespół uczestniczy w konkursie na  film zainspirowany twórczością  Krzysia  Kieślowskiego, projekt który wygrał i już został zrealizowany mówi w bardzo drastyczny sposób o tym, jak młodzi dali się ogłupić ideologją, która głosi, że człowiek nic nie musi i że wszystko mu wolno. Pokażemy ten film we Wrocławiu na spotkaniu Europejskiej Akademji Filmowej. W przyszłym roku będziemy obchodzić pięćdziesięciolecie TORu.

Mieliśmy jeszcze w tym miesiącu naradę w sprawie książki Masternaka „Nędzole”, którą chciałbym zobaczyć w postaci filmu. Na horyzoncie pojawił się obiecujący, młody niemiecki  reżyser, szukamy współscenarzystów. Zbieramy też opinie o projekcie filmu Kuby Stożka i kończymy film Agnieszki Holland.

I wreszcie mój projekt „Eter”. Znaleźliśmy już cząstkę finansowania na Ukrainie i możemy liczyć na Litwinów i Węgrów, które złożyły ten projekt w swoich ministerstwach, jest także szansa na włoski udział jeśli w nowym roku zadziała nowe prawo. Tak więc zapowiada się w kulturze projekt koprodukcji w formule międzymorza.

I pozostaje Polska. Pokornie odbyłem tak zwany pitching przed komisją ekspertów PISFU i czekam na decyzję, która w odniesieniu do kogoś w moim wieku ma już charakter życiowy (bo ile filmów mogę jeszcze zrobić? w najlepszym wypadku kilka).Tak wiec czekam co moi młodsi koledzy postanowią.

 




Lista wpisów:


2017-03-09
2017-01-20
2016-12-30
2016-10-17
2016-09-22
2016-08-10
2016-07-13
2016-06-02
2016-03-30
2016-03-02
2015-11-27
2015-08-10
2015-06-08
2014-12-30
2014-10-09
2014-07-09
2014-04-25
2014-03-17
2014-01-14
2013-12-24
2013-10-09
2013-08-19
2013-08-01
2013-07-17
2013-07-01
2013-06-10
2013-06-04
2013-05-30
2013-05-17
2013-05-13
2013-05-06
2013-04-29
2013-04-22
Martin Scorsese - MASTERPIECES OF POLISH CINEMA BIP Kultura na Widoku