BLOG 23 (2015-11-27)

Za każdym razem, kiedy ktoś odwołuje się do lektury tego blogu czuję się zaskoczony, bo pisząc myślę, że te słowa wpadają w ciemną otchłań Internetu, skąd nikt ich nigdy nie wyłowi. Skoro jednak Państwo bywają zainteresowani tym co się dzieje w „Torze” i tym co ze mną samym się dzieje śpieszę z kolejnym miesięcznym sprawozdaniem.

Przede wszystkim produkcja. Film Agnieszki Holland według powieści Olgi Tokarczuk przebrnął drugą, jesienną partię zdjęć. Przed nami jeszcze część zimowa i ciągła troska o finanse, bo nie dostaliśmy przyobiecanej zwyżki w postaci ministerialnego wsparcia, a zmiana władzy nie sprzyja szybkim decyzjom. Liczymy na naszych koproducentów i cieszymy się tym, co mamy, ciągle licząc na więcej.

Drugi obszar działań „Toru”, rekonstrukcje, zaowocował odnową „Spirali”. Nakręciłem ten film będąc około czterdziestki. Zadumałem się wtedy nad śmiercią. Dwadzieścia lat później, z perspektywy sześćdziesięciolatka, przeżyłem te samą zadumę w „Życiu jako śmiertelnej chorobie przenoszonej drogą płciową”. Mam nadzieję, że podchodząc do osiemdziesiątki zrobię trzeci film na ten sam temat, ale na razie skupiam się na innym projekcie, który nazwałem „Eter” - o zniewoleniu i sprzedaniu duszy (przez kogoś, kto nie wierzy, że dusza istnieje). Chcę startować w sesji PISFU w kwietniu. Na razie mam treatment i spore zainteresowanie we Włoszech. Może uda się zmontować koprodukcję. Równolegle pracuję nad innym tematem pod tytułem „Liczba doskonała”. Bohaterem jest żydowski matematyk. A w rezerwie jeszcze projekt filmu z Liv Ullmann i Mają Komorowską.

Między tymi pracami jeżdżę wiecznie promując „Obce ciało”. Zapraszany w Polsce przez różne kina w „terenie” zawsze przedstawiam się jako autor najgorszego filmu roku. Publiczność po projekcji pyta żartem: „Gdzie są te najlepsze?”. Nie łatwo otrząsnąć się z tej fali niechęci, która podniosła się po „Obcym ciele”. Z perspektywy roku rozumiem, że poza tym, co obiektywnie straciłem – coś zyskałem. Nie czuję się już starym filmowcem przed emeryturą – muszę walczyć, a to przywraca mi młodość. Dobre i to. Przy okazji, na ostatnim w tym roku Festiwalu w Tallinie, obejrzałem film „Body / Ciało” Małgorzaty Szumowskiej. Jego autorka walnie przyczyniła się do trudności przy finansowaniu publicznym mojego filmu i dlatego zwlekałem z obejrzeniem jej pracy, bowiem czułem, że będzie mi trudno o obiektywizm. Z estońskiej perspektywy dziś bez wysiłku przyznaję, że film Pani Szumowskiej zrobiony jest pewną ręką, jak na moje wymagania zbyt modny, ale obiektywnie wybitny. Jacyś krytycy pisząc o mnie powtarzają jak mantrę (za krytyczką na łamach „Kina”), że to ja nie rozumiem dziś rzeczywistości. Otóż pytanie jest: której? Bo rzeczywistości jest wiele, jest ta modna i ta mniej modna. Ale nie wiadomo na pewno, która w przyszłości przeważy. Piszący zapominają, że słowa zostają na długo, słowa głaszczą, łaskoczą, ale czasem ranią śmiertelnie o czym przekonaliśmy się w Gdyni. Współczesne media zdają się nie liczyć z tym, że istnieje ludzka pamięć. Miłosz pisał: „Poeta pamięta”. A dziś często krytyk zmienia zdania z dnia na dzień, bo wiatr zdaje się wiać w inną stronę.

Przeżyłem z „Obcym ciałem” projekcje w Parlamencie Europejskim w Brukseli, później na Malcie i we Włoszech w Terni na Festiwalu Popoli e Religioni, zaprzyjaźnionym Francuskim Festiwalem w La Salette i Sacrofilmem w Zamościu. Za każdym razem znajduję publiczność odporną na kaprysy mody. Tę publiczność, której właśnie część marnej krytyki nie rozumie.

Przy okazji pobytu w Rzymie wystąpiłem w programie REI „Il Cinematografo”. Mówiliśmy o Festiwalach i tym, że dzisiaj Cannes, Wenecja czy Berlin otrzymują tysiące zgłoszeń i w przebiciu się do programu czyli „sekcji oficjalnej” twórcy muszą przejść przez sito pierwszej selekcji. W wypadku autorów nieznanych ich los zależy od ich rówieśników, na ogół bardzo niepewnych w sądach, a więc starających się przypodobać szefowi i stąd rodzi się pewien uniformizm wyborów. Najłatwiej stawiać na to, co bezpieczne, sprawdzone, na to co było, co się już podobało. Dość podobnie rozumują producenci i dystrybutorzy. Czas wielkich producentów, jak Dino de Laurentiis, Toscan du Plantier czy David Puttnam, minął. Minął też czas wielkich dyrektorów festiwali. I tu w Polsce jesteśmy wyjątkiem, bo nazwiska: Laudyna, Gutka czy Żydowicza są marką, która gwarantuje niezależność w programowaniu festiwali. Niestety nic takiego nie da się powiedzieć o Gdyni.

Rozpisałem się o festiwalach, nie starczyło czasu na studentów, z którymi pracowałem w Indiach, w Moskwie, w Rzymie, a w kraju w Warszawie i Krakowie (poza Katowicami, gdzie jestem zajęty na stałe). Mam wrażenie, że w Europie młode pokolenie kandydatów do zawodu filmowego budzi większe nadzieje niż dekadę temu. Uogólnienia mogą być bałamutne. Może po prostu trafiłem na parę talentów, które budzą nadzieję i mają coś do powiedzenia.

Pora kończyć. Nie zdążyłem wspomnieć o twórczych spotkaniach z biznesem, debacie z księdzem Hellerem w Rzeszowie i działaniach dalekich od filmu (na przykład pierwsza msza w niedokończonym kościele w Bohotnicy pod Kazimierzem, który budujemy razem z żoną i przyjaciółmi). Kościół ma pomieszczenia socjalne dla mieszkańców, ale mimo to pewien sfrustrowany publicysta nominował naszą inicjatywę do tytułu „idiotyzmu roku”.

I na koniec wracam do początku. Zrobiłem dwa filmy o śmierci. Zamierzam za parę lat trzeci. Listopad miesiącem Zaduszek, a w nim makabryczna anegdota: nauczycielka religi pyta w szkole, jak dzieci wyobrażają sobie taką „dobrą, spokojną śmierć”. Jasio mówi: „to tak jak mój dziadziuś, usnął i we śnie umarł”. „A śmierć dramatyczna?”, jak wyobrażacie sobie coś takiego?” – pyta katechetka. A Jasio odpowiada: „to jak koledzy dziadziusia, zginęli w tym samochodzie, kiedy on usnął prowadząc”.

 




Lista wpisów:


2017-03-09
2017-01-20
2016-12-30
2016-11-14
2016-10-17
2016-09-22
2016-08-10
2016-07-13
2016-06-02
2016-03-30
2016-03-02
2015-08-10
2015-06-08
2014-12-30
2014-10-09
2014-07-09
2014-04-25
2014-03-17
2014-01-14
2013-12-24
2013-10-09
2013-08-19
2013-08-01
2013-07-17
2013-07-01
2013-06-10
2013-06-04
2013-05-30
2013-05-17
2013-05-13
2013-05-06
2013-04-29
2013-04-22
Martin Scorsese - MASTERPIECES OF POLISH CINEMA BIP Kultura na Widoku