BLOG 17 (2014-04-25)

Minął rok od początku zdjęć do „Obcego ciała”. Skoro film jest już gotów to znaczy, że wpisaliśmy się w zwykły rytm produkcji mimo wielu miesięcy opóźnień związanych z muzyką. Na różnych zamkniętych pokazach wyświetlam fragmenty z komentarzem i zbieram reakcje publiczności. Studenci Akademii Sztuk Pięknych w Bratysławie pytali częściej o sprawy warsztatowe, a  najbardziej szczegółowo- produkcyjne. W Moskwie na Uniwersytecie Prawosławnym usłyszałem, że film jest dobry, a po obejrzeniu chce się modlić. Na spotkaniu w gigantycznej rosyjskiej korporacji Gostechnologia, która pomogła w „W kręgu rodziny” i pomogła nam w produkcji- widzowie na co dzień dalecy od sztuki zapytali czy należy robić filmy o tak dramatycznych sprawach. Odparłem, że życie jest przecież dramatyczne, a oni przyznali mi racje, ale zgłosili wątpliwość czy sztuka ma mówić o życiu takim jakim jest czy takim jakie nam się marzy. Dorzucili przykład „Bollywood”- kino marzeń, a nie „zwierciadło na gościńcu świata”. Wschód nie wydal Shakespear’a, ale miał Dostojewskiego czy Tołstoja. Dzisiejszy widz w Rosji (poniektóry) nie pyta w sztuce o prawdę, bo chce od niej uciec.

Mam za sobą Festiwal Autorskich Filmów Europejskich w Paryżu (dzieło niestrudzonej Ireny Bilic). Byłem przewodniczącym jury obok wieloletniego szefa Canneńskich dwóch tygodni realizatorów Pierre Henri Henri Delau i starego znajomego Boba Swaima- Amerykanina w Paryżu i młodego kolegi z Grecji o niezwykłym imieniu Menelaus. Złapaliśmy z nim dobry kontakt, dlatego ze strachem zabrałem się za oglądanie jego filmu „Jace”, który był zwycięzcą tego Festiwalu w zeszłym roku. Piszę „ze strachem”, bo czasem osobista sympatia rozbija się o twórczość- tu na szczęście było inaczej. Film Menelausa był dla mnie równie sympatyczny jak on sam. Nagrodę przyznaliśmy jednomyślnie weteranowi ze Szwecji Janowi Troellowi (kiedyś nakręcił pięknych „Emigrantów”), a dziś w osiemdziesiątych wiosnach reżyseruje i sam robi sobie zdjęcia, przy okazji opowiada, że ciągle słyszy sugestie, że trzeba zostawić pole młodym nawet kiedy są od niego dużo słabsi.

Ostatnie z doświadczeń ostatnich tygodni to festiwal w Wiesbaden „Go East” gdzie wyświetlono moje trzy filmy z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych i odbyła się debata na temat „polskiej nowej fali”. Byłem wczesnym świadkiem narodzin francuskiej nowej fali w rok bodajże ‘62. Dzięki kontaktom krytyka „Le Monde Yvonne Baby- przybranej córki Papieża francuskiej lewicowej krytyki Georga Sadoula trafiłem w Paryżu na plany zdjęciowe Troufaulta, Chabrola, Godarda i Resnais. Zachwycony ich nowym podejściem do kina (improwizacja, brak ścisłej struktury opowiadania, zdjęcia uliczne kamera z ręki) w takim stylu w szkole filmowej w Łodzi, gdzie byłem studentem, z Adamem Holendrem jako operatorem nakręciłem moją pracę absolutoryjną z udziałem amatora jakim był dzisiejszy profesor historyk Andrzej Paczkowski. Zostałem za nią wyrzucony ze szkoły (skończyło się polubownie powtarzaniem roku). Profesorowie nie słyszeli wtedy, że we Francji jest jakaś „nowa fala” i uznali, że w moim filmie absolutoryjnym wracam do amatorszczyzny czyli nie chce studiować reguł profesjonalizmu. W dalszych latach nowa fala przyniosła mi rodzaj zawodu- obok kilku wielkich filmów („400 batów”, „Do utraty tchu”, „Hiroszima” czy „Marienbad” epigoni mistrzów ( a czasem sami mistrzowie) zaczęli robić filmy błahe, wyrażające mieszczańskie frustracje kręcące się najczęściej w sferze swobodnych obyczajów. Stąd od razu słysząc o „polskiej nowej fali” poczułem niechęć do tej nazwy. A po bliższym przyjrzeniu się zrozumiałem, że jest to część szeroko przemyślanego planu rewizji historii polskiego filmu w wykonaniu grupy młodych filmologów z kręgu „Krytyki politycznej”. W ich wykonaniu  ukazały się już książki o Wajdzie, Holland, a ostatnio o mnie i artykuły o Kieślowskim. Mają one wykazać naszą nicość na tle prawdziwych nowatorów z lat siedemdziesiątych, do których zaliczono (skądinąd wybitnych) Królikiewicza i Żuławskiego. W efekcie ma nie być Kina moralnego niepokoju, które lepiej lub gorzej przeciwstawiało się zakłamaniu komuny, a ma być pochwała czystej formy i dopiero we współczesności walka o przemianę obyczajów (Szumowska) ma u tych autorów uznanie. (Swoją drogą jak tu mówić o postępowej postawie piewców libertynizmu skoro ciągną się w ogonie francuskich dekadentów z XVIII wieku).

Na sympozjum w Wiesbaden próbowałem powiedzieć, że to wartościowanie dzisiejszej młodej lewicy jest zbieżne z polityką, którą w swoim czasie podjął w walce z Kinem moralnego niepokoju minister kultury Wilhelmii, rektor PWSTiF- Kuszewski. Wspierani wiernie przez Kałużyńskiego. To oni pierwsi zaszczuci, zarzucili mnie i Wajdzie szukanie poklasku u tłumu za „Człowieka z marmuru” i „Barwy ochronne”. W głowie mi się nie mieści jak młoda lewica może odżegnywać się od społecznego przesłania i poszukiwać pięknoduchowskich odkryć  nowego języka nie zadając sobie nawet pytania czemu ten język miałby służyć. Czyżby w Polsce z wieloletnim opóźnieniem rodziła się epigońska kawiorowa lewica ( i to jeszcze bez tego bogactwa, którego symbolem jest kawior). Patrzę z uznaniem, na życiową postawę Sławomira Sierakowskiego, jego wiarygodną, lewicową wrażliwości nie rozumiem jak pod jego skrzydłami może rodzić się taka wsteczna filmologia. A książeczka mnie poświęcona jest tak kuriozalna, że mogę ją polecić nie tylko moim wrogom, ale nawet szczerym przyjaciołom. Będą mieli z czego się pośmiać.

Ale w Wiesbaden nie było mi do śmiechu, bo widzę jak ten twórczy filmologiczny rewizjonizm znalazł się już w niemieckim wydaniu historii polskiego filmu i myślę o tytule mojej książki „Pora umierać”. Ktoś powiedział mi, że człowiek jest naprawdę stary kiedy koszt świeczek na urodzinowym torcie przekracza wartość tortu. Za dwa miesiące liczę na tort z 75 świeczkami. Może naprawdę już pora umierać? (A ja tymczasem tuż po Świętach wybieram się w Alpy na narty, piszę nowy scenariusz, reżyseruję w teatrze, jadę do Los Angeles i mam wykłady w Moskwie, Kijowie i Barcelonie).

Czyżbym nie rozumiał, że mój czas już minął?

 

 




Lista wpisów:


2017-08-18
2017-07-21
2017-05-29
2017-04-18
2017-03-09
2017-01-20
2016-12-30
2016-11-14
2016-10-17
2016-09-22
2016-08-10
2016-07-13
2016-06-02
2016-03-30
2016-03-02
2015-11-27
2015-08-10
2015-06-08
2014-12-30
2014-10-09
2014-07-09
2014-03-17
2014-01-14
2013-12-24
2013-10-09
2013-08-19
2013-08-01
2013-07-17
2013-07-01
2013-06-10
2013-06-04
2013-05-30
2013-05-17
2013-05-13
2013-05-06
2013-04-29
2013-04-22
Martin Scorsese - MASTERPIECES OF POLISH CINEMA BIP Kultura na Widoku