BLOG 13 (2013-10-09)

Była dłuższa przerwa bo i prace nad „Obcym Ciałem” zwolniły – nasi dźwiękowcy mozolą się, aby wyczyścić dialogi nagrane na planie z niepożądanych zakłóceń – to iście benedyktyńska praca możliwa dopiero, kiedy montaż został już definitywnie ukończony- ta definitywność okazuje się względna, bo Pani Milenia zaproponowała jeszcze kilka skrótów,  ja też pomyślałem, że w scenie w Moskwie jest jedno ujęcie za dużo i tak doszło znów do paru korekt. Myślę, że gdyby filmowcom przysługiwało prawo do ciągłego poprawiania swoich filmów, robili by to całe życie - cudowna szuka montażu pozwala myśleć bez końca o skrótach, przestawieniach, korektach. Podziwiałem Andrzeja Wajdę za to, że po latach przemontował „Ziemię obiecaną”, chociaż przyznam, że wolałem stary montaż z orgiastyczną sceną z Kaliną Jędrusik w pociągu - podejrzewam, że po latach Andrzej uległ wymogom politycznej poprawności, czemu nie można się dziwić , bo ten jego film, podobnie jak kilka innych było przedmiotem niesprawiedliwej nagonki. Na cudzym przykładzie łatwo o obiektywizm. Zarzucanie filmowej „Ziemi obiecanej” nieprzyjaznego spojrzenia na Żydów może świadczyć tylko o złej woli. 

W pracy nad „Obcym ciałem” toczymy niekończącą się wymianę korespondencji z koproducentami na temat napisów czołowych i końcowych. Uzgadniamy, czyje logo musi być pierwsze, czyje drugie, kto włożył więcej pieniędzy a kto mniej, cały proces jest niezmiernie frustrujący, bo z jednej strony mamy jakieś poczucie sprawiedliwości, co do poniesionych zasług a z drugiej strony wymogi kontraktowe czasem zakłócają ten porządek.
Prawdziwy problem to muzyka. Wojciech Kilar był zajęty dużą symfoniczną kompozycją pisaną na zamówienie jednej z amerykańskich orkiestr, ale wykroił czas na to, by film obejrzeć i już zaczął szkicować kompozycję dla nas, kiedy powaliła go choroba i teraz czekamy w napięciu, aby powrócił do zdrowia.

W Torze film Magdy Piekorz jest na półmetku, ale z braku funduszów musimy zrobić przerwę w zdjęciach czekając na decyzję Śląskiego Funduszu Filmowego. Bardzo to niekorzystne dla naszej pracy ale to zupełnie normalne, że film ambitny ma trudniejsze życie produkcyjne aniżeli film rozrywkowy. 

Kilka dni temu Uniwersytet Łódzki uhonorował mnie tytułem Doktora Honoris Causa. To już jedenasty doktorat jaki spadł na mnie (jeśli liczyć niezbyt formalnie przyznany poprzedni tytuł w Armenii – nieformalność polegała na tym, że wręczenie dyplomu nastąpiło bez mej obecności, ale jeszcze w październiku będę w Erywaniu i dopełnię całej procedury). Doktorat w Łodzi jest mi szczególnie miły, choćby przez to, że tam właśnie studiowałem wprawdzie nie na tej uczelni, która mnie teraz nagradza ale satysfakcja tym większa, że honoruje mnie Uniwersytet a nie uczelnia artystyczna i branżowa. Byłem zobowiązany wygłosić wykład inauguracyjny (wybrałem jako temat „moją rodzinną Europę”) i dokonałem wielkiego wysiłku, żeby nie brzmieć akademicko, tylko mówić językiem opowiadacza historji. 
Zawsze z wielką radością zanurzam się w świat uczelni i czuję, że z niego wyrosłem, chociaż moje studia uniwersyteckie są odległe o ponad pół wieku. 

Jeśli mam zdać sprawę z tego co jeszcze robiłem w ostatnich miesiącach, to uzbierało się tego bardzo wiele. Przede wszystkim odbyłem premjerę sztuki Alberta Camusa u Buriatów, w Narodowym Akademickim Teatrze Dramatycznym w Ułan Ude. Po próbach domowych w Warszawie polecieliśmy z Tomaszem Leszczyńskim za Bajkał i tam czekały nas dekoracje i kostjumy i nastąpiła premjera. Nie mogę jej oceniać obiektywnie, ale mam pewność, że trafiłem na świetnych aktorów i wdzięczną widownię. Pierwsze przedstawienia były po rosyjsku później będą po buriacku…
Wracając z Buriacji zatrzymałem się na dzień w Kazaniu na zakończeniu dziewiątego festiwalu filmów islamskich. Osobliwe doświadczenie zważywszy, że wiele odłamów islamu zakazuje pokazywania obrazu człowieka, a jednak w szyickim Iranie tętni życiem kinematografia, podobnie jak w bardziej laickiej Turcji, Egipcie czy Indonezji. Kazań robi wielkie wrażenie, jest wyjątkowo zadbany, bardzo podkreśla swoją autonomię w ramach Federacji Rosyjskiej (jest stolicą Tatarstanu). Byłem przyjęty przez prezydenta, który w każdym zdaniu podkreślał kulturalną odrębność Tatarów, o czym pomyślałem kilka dni później (znowu w Rosji), gdzie trafiłem do Waldaju, prezydenckiego ośrodka, w którym działa klub myśli politycznej i co roku zjeżdżają się wpływowi ludzie z całej Europy - przede wszystkim byli przywódcy jak ex kanclerz Schlussel, ex komisarz Prodi, ex premierzy Jospin, Cimoszewicz i liczni rosyjscy działacze (jak metropolita Hilarion, który podkreślił, że cerkiew prawosławna czuje większe porozumienia w kwestiach obyczajowych z Islamem aniżeli z zachodem Europy, a ściślej z  protestantami). Na koniec obrad do Waldai dotarł prezydent Putin, ja natomiast poleciałem na Dni Europy do Sankt Petersburga.

Obok tych podróży, wykładów i wystąpień mam na warsztacie scenariusz zamówiony przez ukraińskiego producenta, pertraktuję we Francji i we Włoszech z agentami sprzedaży na temat „Obcego ciała” (pojawiło się zainteresowanie). Myślę o innym projekcie we Włoszech i jeszcze agendzie moich zajęć mam szereg spotkań z młodzieżą i w Polsce i na Ukrainie. Gościłem w domu dwie grupy z Gdańska i jedną z całej Polski (młodzież wybitnie uzdolniona). Odebrałem w Lusławicach, w centrum Pendereckiego honorowe członkostwo ZAiKS-u (rzeczywistego się zrzekłem pracując w latach osiemdziesiątych za granicą, podobnie jak lusławicki gospodarz Penderecki. Odbyłem jeszcze targi książki we Lwowie (moje „Pora umierać” wyszło po ukraińsku) i spotykałem się na GogolFest z młodzieżą w Kijowie. Na brak zajęć nie mogę narzekać, na brak czasu mogę, nawet muszę.

Mogę, nawet muszę. To przypomina mi „nie chcę, ale muszę” i film Wajdy o Wałęsie. Byłem na warszawskiej premierze z udziałem głównego bohatera i mam wrażenie, że polskie kino spłaciło dług wobec historii. Film wydał mi się świetnie trafiony, a do tego wielokroć pełen ironii i humoru, co nadaje mu najwyższą rangę. Tylko wolni ludzie umieją mówić o historycznych dramatach z uśmiechem. Nie wiem czy film będzie podobał się dzisiejszym Polakom, ale na pewno na świecie wielu ludziom przybliży nasze dzieje najnowsze. 

Z ostatniej chwili: Śląski Fundusz Filmowy Silesia był dla nas łaskawy.




Lista wpisów:


2017-04-18
2017-03-09
2017-01-20
2016-12-30
2016-11-14
2016-10-17
2016-09-22
2016-08-10
2016-07-13
2016-06-02
2016-03-30
2016-03-02
2015-11-27
2015-08-10
2015-06-08
2014-12-30
2014-10-09
2014-07-09
2014-04-25
2014-03-17
2014-01-14
2013-12-24
2013-08-19
2013-08-01
2013-07-17
2013-07-01
2013-06-10
2013-06-04
2013-05-30
2013-05-17
2013-05-13
2013-05-06
2013-04-29
2013-04-22
Martin Scorsese - MASTERPIECES OF POLISH CINEMA BIP Kultura na Widoku