BLOG 10 (2013-07-17)

Lato dla filmowców to sezon kręcenia filmów. Mieliśmy szczęście uciec przed sezonem ze zdjęciami „Obcego Ciała”. W środku lata wszyscy są zajęci, do dobrego sprzętu ustawia się kolejka, aktorzy sprzedają urlopy, wszyscy liczą na dobrą pogodę. Nie przypadkiem wytwórnie filmowe lokowały się na południu w Nicei, w Hollywood, w Odessie czy na Krymie.
W Odessie byłem właśnie ma otwarciu kolejnej edycji Festiwalu Filmowego. Tydzień wcześniej trafiłem do Erywania przy podobnej okazji - otwarcia uroczyste, zawsze w operze, z czerwonym dywanem i chmarą fotoreporterów. Pamiętam kiedy z „Życiem rodzinnym” stąpaliśmy w Cannes, po raz pierwszy, po czerwonym dywanie. Gąszcz wyciągniętych rąk do uściśnięcia. A potem ścieżka się kończy i ten sam tłum traci dla nas wszelkie zainteresowanie. Pożądanie i niedostępność. Dostępni nie są pożądani.

Montaż „Obcego Ciała” zamknięty. Czekamy aż kompozytor zobaczy film, to będzie ostatnia jakościowa zmiana, muzyka może dodać pewnego uniesienia, które decyduje o odbiorze filmu. Chociaż jestem ogromnie zmęczony, czuję rodzaj nostalgii nie jadąc co dzień na plan. Brak mi tej radości spotykania ludzi, z którymi dzieliłem się przygodą raz marznąc raz pocąc się z upału. 

Przez chwilę ta radość była mi znów dana. Festiwal w Wenecji – najstarszy z festiwali obchodzi w tym roku 70cio lecie (powstał jeszcze przed wojną) i przeżył lata lepsze i gorsze, ale zawsze był ważnym miejscem spotkań światowego filmu. W tym roku, z racji rocznicy, Dyrektor Festiwalu znany krytyk Alberto Barbera poprosił zwycięzców z lat minionych (mnie w ich liczbie) o nakręcenie półtoraminutowego filmu o przyszłości kina. Moja wiara w tę przyszłość jest wątła – na pewno będziemy dalej opowiadać historie z pomocą obrazów, ale czy to jeszcze będzie kino, czy na przykład widowisko ruchomych hologramów - tego nie wiem. Nakręciłem scenkę, w której śmieciarze opróżniają kubły, ale w jednym zostało pudło z taśmą filmową. Dzieci rozwijają taśmę i oglądają obrazki. 

Znowu radość. Część naszej ekipy pojawiła się przed moim domem. Operator Piotr Niemyjski za kamerą, a jego córeczka w głównej roli. Czuję, że bardzo chcę dalej robić filmy.

Zmarł mój pierwszy rosyjski koproducent Andrei Razumowski. W czasie zdjęć w Moskwie był w szpitalu, zastąpił go inny z moich rosyjskich przyjaciół Aleksander Kovtuniec. Razumowski był producentem ambitnych filmów – między innymi Nany Dżordżadze. Nigdy nie odpowiedział mi na pytanie, czy jest krewnym tych, którym Beethoven poświęcił swój kwartet. Takie pytania w Rosji są ciągle kłopotliwe. 




Lista wpisów:


2017-05-29
2017-04-18
2017-03-09
2017-01-20
2016-12-30
2016-11-14
2016-10-17
2016-09-22
2016-08-10
2016-07-13
2016-06-02
2016-03-30
2016-03-02
2015-11-27
2015-08-10
2015-06-08
2014-12-30
2014-10-09
2014-07-09
2014-04-25
2014-03-17
2014-01-14
2013-12-24
2013-10-09
2013-08-19
2013-08-01
2013-07-01
2013-06-10
2013-06-04
2013-05-30
2013-05-17
2013-05-13
2013-05-06
2013-04-29
2013-04-22
Martin Scorsese - MASTERPIECES OF POLISH CINEMA BIP Kultura na Widoku